Pani trener Becky

beckyhammon25.com
6 lat temu zaszokowała całą Amerykę swoją decyzją o grze w barwach reprezentacji Rosji. Dziś znów zadziwia! Jednak tym razem wszyscy w Stanach Zjednoczonych życzą jej powodzenia, a dziennikarze ESPN piszą: "urodzona by zostać trenerem". Jedna z najlepszych koszykarek świata, Becky Hammon kończy karierę i zaczyna pracę w drużynie mistrzów NBA - San Antonio Spurs. Jest pierwszą kobietą zatrudnioną w najlepszej koszykarskiej lidze świata jako asystent trenera.

Becky Hammon, ma 37 lat, 168 centymetrów wzrostu, blond włosy niemal zawsze związane w kucyk i piękny uśmiech. Taka American-Girl, wychowana w Rapid City w Dakocie, która wśród ulubionych zajęć wymienia polowanie i łowienie ryb. A jak trzeba to i całkiem nieźle zaśpiewa…



Przede wszystkim jednak Becky Hammon świetnie gra w koszykówkę. Na tyle dobrze, że 3 lata temu została wybrana do grona 15-tu najlepszych zawodniczek w historii WNBA. Niska i wcale nie najszybsza – ale zawsze znajdzie dla siebie miejsce pod koszem, jednak jej największą bronią są rzuty z dystansu. Celne i oddawane w najważniejszych momentach. Stąd przydomek „Big Shot Becky”. Do tego jest podziwiana za boiskową inteligencję. Od nowego sezonu będzie jednym z asystentów Gregga Popovicha, najlepszego szkoleniowca w NBA. Dodajmy, że asystentem „Popa” będzie też Ettore Messina, trener który w europejskiej, klubowej koszykówce wygrał wszystko co było do wygrania. To pokazuje, że o posadę w NBA wcale nie jest łatwo.



Zatrudnienie Hammon nie wzięło się jednak znikąd. Becky od 7 lat gra w San Antonio Silver Stars. Zna byłych i obecnych koszykarzy ekipy Spurs. Z niektórymi od dawna się przyjaźni. Z legendami ekipy z Teksasu Davidem Robinsonem i Timem Duncanem w 2008 roku wygrała konkurs „Shooting Stars” rozgrywany podczas Weekendu Gwiazd NBA. Przy okazji jej zatrudnienia w Spurs pojawiła się też plotka, że spotyka się z Tonym Parkerem. Fakty są jednak takie, że nieskory do emocjonalnych uniesień trener Gregg Popovich zachwycił się pracą Hammon. Koszykarka w minionym sezonie głównie leczyła kontuzję, a wolny czas poświęciła na praktykowanie u „Popa”. Brała udział w treningach drużyny, w sesjach video i zasiadała na ławce trenerskiej. – Była doskonała. Ona wie kiedy trzeba coś powiedzieć a kiedy lepiej się zamknąć. Obserwując jej pracę szybko przekonałem się, że jej koszykarskie IQ, etyka pracy i umiejętności interpersonalne bardzo nam pomogą – ocenił trener Spurs i zrobił z Becky swoją asystentkę.



Hammon stała się pierwszą kobietą zatrudnioną przez klub NBA w sztabie szkoleniowym. I pierwszą kobietą – trenerem w amerykańskich ligach zawodowych (NFL, MLB, NBA, NHL, MLS) Szlaki przecierała Lisa Boyer, która pracowała w Cleveland Cavaliers w sezonie 2001/02. Ale robiła to na pół etatu, nie pojawiała się na ławce trenerskiej, nie podróżowała z zespołem na mecze wyjazdowe a przede wszystkim pracowała za darmo. Jak widać równouprawnienie w tym przypadku nie istnieje. Czy Hammon to zmieni? Być może Gregg Popovich jako pierwszy zrozumiał, że zawodnikom potrzebny jest ktoś kto im pomoże, bez względu na to czy jest kobietą czy mężczyzną. Być może w ślady mistrzów NBA pójdą kolejni. Ale pamiętajmy też że Becky to wciąż przykład bardzo odosobniony. Niedawno swoich sił - tyle że w świecie futbolu - próbowała Helena Costa, która została trenerem piłkarzy Clermont. Portugalka we francuskim klubie nie doczekała nawet do rozpoczęcia sezonu.

- Jestem rozgrywającą, Spędziłam mnóstwo czasu na sesjach video, analizując grę. Potrafię zaplanować to co na parkiecie mają robić moi zawodnicy. Wiem, że gram bardzo inteligentnie, a trenowanie innych przychodzi mi bardzo naturalnie, ale oczywiście muszę się jeszcze wiele nauczyć – powiedziała Hammon komentując swoje nowe obowiązki. O taryfie ulgowej przy jej zatrudnieniu nie było mowy. Popovich musiał być pewny, że znalazł osobę która mu pomoże a nie będzie tylko maskotką zespołu. – Jest w drużynie i widzę że wie co robi. Najważniejsze jednak że chłopcy jej naprawdę słuchają. – posumował „Pop”.



Ale nie zawsze wszyscy jej słuchali. Gdy w 2008 roku ogłosiła że zagra w reprezentacji Rosji, w Stanach Zjednoczonych spadła na nią fala krytyki. – Jeśli wychowałaś się w tym kraju, żyjesz w tym kraju, grasz w tym kraju a potem zakładasz koszulkę z flagą Rosji to moim zdaniem nie możesz nazywać się patriotką – mówiła 6 lat temu trenerka kobiecej reprezentacji USA w koszykówce Anne Donovan. Ale to ona okazała się winną decyzji Hammon. Bo nie powołała jej do kadry na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. – Jestem w 100% Amerykanką, kocham mój kraj, ale chciałam też spełnić swoje marzenie i zagrać na Igrzyskach olimpijskich – broniła się zawodniczka Silver Stars.

Marzenie się spełniło, Becky Hammon była w 2008 roku najlepszą zawodniczką Rosji, chociaż akurat w olimpijskim półfinale przeciwko Amerykankom zagrała fatalnie. Ostatecznie z Pekinu wyjechała z brązowym medalem. Cztery lata później znów wystąpiła na Igrzyskach. W Londynie Rosjanki zajęły czwarte miejsce. W 2009 roku dołożyła do tego srebro Mistrzostw Europy, rok później występ na Mistrzostwach Świat. Z Rosją Hammon nie miała nic wspólnego aż do 2007 roku. Wtedy podpisała kontrakt z CSKA Moskwa. Oprócz ligi rosyjskiej, grała też w Hiszpanii.
W WNBA występowała w dwóch klubach: New York Liberty i San Antonio Silver Stars. Zaczynała jako zawodniczka niewybrana w drafcie, w pierwszym sezonie rzucała średnio niecałe 3 punkty na mecze. Karierę kończy jako jedna z legend kobiecej koszykówki. Przez 16 lat biegania jedno było pewne. Becky Hammon zawsze chciała zostać trenerem.



Trwa ładowanie komentarzy...