Transfery, które zmieniły historię NBA

nba.com
1 lipca. Okno transferowe otwarte. Marcin Gortat czeka na kontrakt życia, Carmelo Anthony podróżuje po Ameryce w poszukiwaniu nowego klubu, a wszyscy kibice NBA zastanawiają się czy LeBron James po raz drugi w karierze zmieni drużynę. "Decyzja" najlepszego koszykarza świata aby 4 lata temu przejść z Cleveland do Miami zszokowała wielu fanów na całym świecie. Ale gdyby nie wielkie transfery wielkich gwiazd historia najlepszej koszykarskiej ligi świata wyglądałaby zupełnie inaczej.

"Decyzja” – tak Amerykanie mówią na ogłoszenie przez LeBrona Jamesa przeprowadzki z Cleveland do Miami. „The Decision” sporo namieszała w NBA. Najlepszy koszykarz świata spotkał się w jednym klubie z dwoma innymi gwiazdami: Dwyanem Wadem i Chrisem Boshem. Stworzyli wielką trójkę, Miami Heat od tego czasu cztery razy z rzędu grało w finale, zdobyło dwa tytuły. „Król James” wreszcie był prawdziwym królem. Reszta Ameryki ich znienawidziła. W Cleveland kibice palili koszulki z nazwiskiem LBJ-a, potem witali go gwizdami i buczeniem. Cavaliers z drużyny walczącej o mistrzostwo w jednej chwili stali się zespołem przeciętnym. I chociaż Michael Jordan w 2010 roku mówił, że nigdy nie przyszłoby mu do głowy aby dołączyć do drużyny Charlesa Barkleya albo Magica Johnsona tylko po to by wspólnie zdobyć mistrzowskie pierścienie to wcale LeBron James nie był pierwszy, a transfery wielkich gwiazd w NBA się zdarzały i zmieniały bieg historii.


Transfer stulecia

Były takie czasy, że NBA nie była ani tak bogata, ani tak popularna jak teraz. W rywalizacji brało udział 14 drużyn (dziś 30). Zawodnicy mieli opinię przepłacanych balangowiczów i to w większości czarnoskórych (takie czasy, że był to poważny minus). Za gwiazdy uchodzili tylko w największych metropoliach jak Nowy Jork czy Los Angeles. Transmisje w telewizji zdarzały się od święta. Tak wyglądała National Basketball Association w latach 70-tych. I do tego miała konkurencję. W American Basketball Association 12 drużyn grało niebiesko-biało-czerwoną piłką, były rzuty za 3 punkty (w NBA dopiero od 1979 roku), a w Meczu Gwiazd zorganizowano Konkurs Wsadów! Ten pierwszy Slam Dunk Contest wygrał Julius Erving. Dr J był największą gwiazdą, trzykrotnym królem strzelców, dwukrotnym mistrzem ABA i MVP finałów. W 1976 roku doszło jednak do połączenia obu lig. NBA wchłonęła ABA, przyjęła do rywalizacji New York Nets, Indiana Pacers, San Antonio Spurs i Denver Nuggets. Oprócz klubów NBA przejęła trochę fajnych rzeczy z ABA, jak chociażby konkurs wsadów, ale przede wszystkim samego Dr J! Erving w NBA nigdy nie wygrał konkursu wsadów, a mistrzem został tylko raz, w 1983 roku. Jednak gdy odchodził na sportową emeryturę, w 1987 roku NBA była już inna. Już budowała swoją globalną potęgę, sportową i medialną. Ale wcale nie jest tak, że tylko NBA na tej fuzji dwóch lig i transferze Ervinga zyskała. Dla kilku klubów miejsca zabrakło. Zostały zlikwidowane w zamian za wypłacenie przez NBA zadośćuczynienia dla właścicieli (ok. 3 miliony dolarów). Ale włodarze Spirits of St. Louis, bracia Ozzie i Daniel Silna chcieli więcej. A że władzom ligi zależało na czasie to bezterminowo oddały 1/7 zysków z praw telewizyjnych. Wtedy to były jakieś centy. Dziś umowy NBA z telewizjami warte są mialirdy dolarów. Bracia Silna zlikwidowali klub, ale przez niemal cztery dekady zarobili grubo ponad 300 milionów dolarów.



Gwiazda w białym Cadillacu

Jeśli Julius Erving był największą gwiazdą ligi ABA, to Wilt Chamberlain w latach 60-tych i na początku 70-tych był najbardziej wyrazistą postacią NBA. Sam nie miał wątpliwości i mówił o sobie po prostu „najlepszy koszykarz świata”. 216 centymetrów wzrostu, 4 tytuły MVP, 13 występów w Meczach Gwiazd. Super strzelec, super zbierający i do tego potrafił podawać. Przez niego NBA musiała zmieniać przepisy (poszerzenie pola trzech sekund, zakaz wyskakiwania przy rzutach wolnych, zakaz zbijania piłki znad obręczy) Jako jedyny w historii w jednym meczu zdobył 100 punktów. W 1967 roku poprowadził Philadelphia 76ers do mistrzostwa NBA, ale lata 60-te należały do Boston Celtics i nawet genialny Chamberlain nie mógł tego zmienić. Porażki nie ułatwiały jego relacji z władzami 76ers. W końcu w Filadelfii zdecydowali się go oddać do Los Angeles Lakers. Oczywiście trzech niezłych zawodników pozyskanych w zamian było marną rekompensatą.

Poza boiskiem Chamberlain też był gwiazdą. Kochał luksusowe życie, a że dużo zarabiał to i dużo wydawał. Jeździł białym Cadillakiem, a potem zrobionym na zamówienie Bentleyem. W połowie lat 60-tych Filadelfia była po prostu dla niego za mała. Przeprowadził się do Los Angeles bo chciał zaistnieć w stolicy show-biznesu. Po raz pierwszy w historii aktualny MVP sezonu zmienił klub, dostał w Lakers kontrakt wart 250 tysięcy dolarów za sezon. Dla porównania – legenda klubu z Los Angeles i człowiek którego sylwetka znajduje się w logo NBA – Jerry West zarabiał 100 tysięcy. A przecież Chamberlain był czarny. Bo był i inny powód tej przeprowadzki. W 1968 roku Miasto Aniołów było chyba jedynym miejscem w Stanach Zjednoczonych w którym czarnoskóry Wilt Chamberlain mógł spotykać się z białymi kobietami. I to też był ważny przyczynek do jego transferu. Z Lakers zdobył tytuł mistrzowski w 1972 roku.



Rekordzista w goglach

Dwa lata po zakończeniu kariery przez Chamberlaina, Lakers pozyskali kolejną gwiazdę, która miała stać się częścią niesamowitej drużyny z lat 80-tych. Z Milwaukee do Kalifornii przywędrował Kareem Abdul Jabbar. W zamian klub z miasta Harleya pozyskał: Briana Wintersa, Elmore’a Smitha, Juniora Bridgemana i Dave Meyersa.
Nie trzeba wyjaśniać dla kogo ta wymiana okazała się dobrym interesem. 5 tytułów mistrzowskich dla Lakers stanowi najlepszą odpowiedź. Kibice zapamiętają Jabbara też z gogli ochronnych, w których zaczął grać z powodu kłopotów z oczami. Stały się jego znakiem rozpoznawczym podobnie jak „haki” którymi seriami zdobywał punkty. Kareem Abdul Jabbar skończył karierę po rozegraniu aż 20 sezonów, na koncie ma 38 387 punktów. To wciąż rekord NBA!

Jeszcze jako Ferdinand Lewis Alcindor wspólnie z Oscarem Robertsonem zdobyli tytuł w 1971 roku z ekipą Bucks. Ale podobnie jak w przypadku Chamberlaina prowincjonalne Milwaukee stało się dla gwiazdy NBA za małe. W 1974 roku władze Bucks zostały postawione pod ścianą. Jabbar zarządał transferu do Nowego Jorku albo Los Angeles. Powędrował do Lakers. Spędził tam kolejne 15 sezonów. Oprócz gry w koszykówkę i zdobywania kolejnych nagród grał w filmach i pisał książki.



Shaq Attack

Na kolejną wielką drużynę Lakers musieli czekać dekadę. W 1996 roku bohaterem wielkiego transferu stał się Shaquille O’Neal. Nowy gwiazdor NBA pierwsze lata swojej kariery spędził w Orlando. Miał poprowadzić jeden z najmłodszych klubów NBA do sukcesów. Ale Magic nie potrafili pokonać Chicago Bulls Michaela Jordana, a gdy ten zrobił sobie przerwę – polegli w finale z Hakeemem Olajuwonem i jego Houston Rockets. Latem 1996 roku Shaq był wolnym agentem. Mógł wybrać sobie nowy klub, ale po zdobyciu olimpijskiego złota w Atlancie wrócił na Florydę. Mógł podpisać kontrakt z Magic, ale kibice w sondzie opublikowanej w „Orlando Sentinel” zdecydowanie powiedzieli „nie” (91,3% głosów) zarobkom Shaqa, które miały sięgać 115 milionów dolarów. O’Neal miał też na pieńku z mediami, które pisały o tym że nie jest najlepszym idolem dla młodzieży bo nie ma zamiaru ożenić się z matką swego dziecka (Ach, ta Ameryka!) Do tego doszedł konflikt z trenerem Brianem Hillem. Największym ciosem dla koszykarza była jednak informacja, że władze Magic nie zaproponują mu większych zarobków niż Penny’emu Hardaway’owi. Shaq nie mógł znieść że w Orlando nie jest uważany za największą gwiazdę drużyny.

18 lipca 1996 roku Lakers ogłosili, że pozyskali najbardziej dominującego zawodnika w lidze. Za 7 lat gry w Los Angeles Shaq miał otrzymać ponad 120 milionów dolarów. Cztery lata później Lakers świętowali tytuł mistrzowski, w latach 2001 i 2002 – dwa kolejne. Shaq, podobnie jak jego wielcy poprzednicy wykorzystał grę w kosza u stóp góry Hollywood. Występował w filmach, nagrywał płyty. Hardaway okazał się gorszą inwestycją. Przez kontuzje nie zapewnił Magic sukcesów. A Shaq’owi z czasem zrobiło się ciasno obok Kobego Bryanta. W 2004 roku wrócił na Florydę. Tym razem jednak do Miami Heat i wspólnie z Dwyanem Wadem zdobyli pierścienie w 2006 roku. Później Shaq grał jeszcze między innymi w Cavaliers, gdzie miał pomóc LeBronowi Jamesowi w wygraniu ligi. Nie udało się. O’Neal zbliżał się do końca kariery.



Bad Boy

Ten transfer wszystkim był na rękę. Nieznośny, niepokorny imprezowicz, ale też dwukrotny mistrz NBA Dennis Rodman w żaden sposób nie mieścił się w sztywnych ramach dobrego zachowania (na parkiecie i poza nim) nakreślonych przed Gregga Popovicha. To nie mogło się udać. W jednej drużynie mieli grać obok siebie pobożny żołnierz Amerykańskiej Marynarki Wojennej David Robinson i „Robak” który wlewał w siebie hektolitry alkoholu, na imprezy jeździł autobusem, by zmieścić wszystkich znajomych, a kobiet z którymi spędzał noce nawet nie liczył. W 1995 roku odetchnęli wszyscy. Tylko kibice w Chicago dziwili się po co drużynie Bulls Dennis rozrabiaka? W zamian Spurs otrzymali Willa Perdue i trochę pieniędzy. San Antonio na tytuł musiało czekać do 1999 roku. A Dennis Rodman stał się najważniejszą postacią Chicago Bulls obok Michaela Jordana i Scottiego Pippena. Nad jego charakterem potrafił zapanować Phil Jackson. W nagrodę obaj mogli cieszyć się z kolejnych trzech pierścieni. A kolorowe włosy i tatuaże, które tak szokowały w latach 90-tych dziś są już całkiem normalne.



Szybowiec – rakietą

Michael Jordan i jego Chicago Bulls stali się przekleństwem dla wielu znakomitych koszykarzy. Niektórzy, jak David Robinson, Jordana przeczekało. „Admirał” zdobył dwa mistrzostwa pod koniec kariery, gdy MJ rozstał się z Bulls. Inni tyle szczęścia nie mieli. Dlatego nawet zmiany klubów nie dawały rezultatów. Gwiazdor Philadelphia 76ers Charles Barkley przeniósł się do Phoenix Suns, ale na Jordana i spółkę to nie wystarczyło. Karl Malone długo łudził się, że w barwach Utah Jazz uda mu się pokonać Byki. Nic z tego. Rozpaczliwa przeprowadzka do Lakers tuż przed emeryturą dała tylko kolejny przegrany finał. Zresztą w Los Angeles Malone spotkał inną „ofiarę” Jordana – Gary’ego Paytona. Jest jednak wyjątek. Clyde Drexler. Do dziś jest przekonany, że nie był gorszy od MJ-a. Prawda jest jednak taka, że nie dał Portland Trail Blazers mistrzostwa, bo w finale przegrał z Mike’em (a wcześniej też z Detroit Pistons). Gdy jednak Jordan zrobił sobie dwuletnią przerwę od koszykówki, „Szybowiec” poleciał do Houston. Wymieniony za Otisa Thorpe’a pomógł Hakeemowi Olajuwonowi w pokonaniu Orlando Magic i zdobyciu tytułu mistrzowskiego.



Wielkie bostońskie trójki

W 1980 roku Golden State Warriors oddali do Bostonu Roberta Parisha i trzeci wybór w drafcie 1980 roku. W zamian otrzymali pierwszy i 13-ty pick w tym samym drafcie. Do Kaliforni trafili wtedy Joe Barry Carroll i Rickey Brown. Celtics wybrali natomiast Kevina McHale’a. W ten sposób legendarny Red Auerbach zmontował podkoszowy duet który miał rządzić w NBA w latach 80-tych. Razem z Larrym Birdem poprowadzili Boston do tytułów mistrzowskich w 1981, 84 i 86 roku.

Dwie dekady później w Bostonie znów pojawił się wielka trójka. Danny Ainge wymienił pięciu graczy za Kevina Garnetta. KD był gwiazdą Minnesota Timberwolves. Zarabiał ogromne pieniądze, ale ekipa z Minneapolis była przeciętniakiem, nie liczącym się w walce o mistrzostwo. To jednak nie koniec transferów. Tego samego lata dwóch kolejnych zawodników i wybór w drafcie powędrowały do Seattle SuperSonics. W zamian Celtics pozyskali Ray’a Allen’a i Glena Davisa. Panowie Garnett i Allen, razem z Paulem Piercem już w 2008 roku cieszyli się z mistrzowskich pierścieni. Powtórzyć tego sukcesu się jednak nie udało, Allen powędrował do Miami i wygrał tytuł u boku LeBrona Jamesa. Jego koledzy się na niego obrazili, ale rok temu sami zdecydowali się opuścić Boston. W czarnych strojach Brooklyn Nets próbują nawiązać do swoich najlepszych lat.



Kto jeszcze…

Lista transferów gwiazd NBA, które zmieniły historię jest długa. Wybrałem kilka, ale muszę jeszcze o jednym wspomnieć. Bo że nie zawsze przywiązanie do klubu jest rzeczą świętą pokazywał Moses Malone. Ten genialny koszykarz zaczynał karierę w połowie lat 70-tych, kończył w połowie lat 90-tych. Grał w aż 9-ciu klubach. Tytuł zdobył jednak tylko raz (w 1983 roku z Philadelphia 76ers, razem z Juliusem Ervingiem). Patrząc na to co dzieje się tego lata możemy być pewni że koszykarzy grających przez całą karierę w jednym klubie będzie coraz mniej. Że wielkie gwiazdy będą przeporowadzać się tam gdzie są większe pieniądze albo - przede wszystkim - większe szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Ale spokojnie, przykłady Kobego Bryanta czy Tima Duncana potwierdzają, że można spędzić w jednym klubie prawie dwie dekady i zdobyć z nim 5 pierścieni. A jeśli zmieniasz klub to oczywiście ryzykujesz wściekłość fanów, ale po latach swoją koszulkę z zastrzeżonym numerem możesz spotkać pod kopułami nawet trzech hal. Takiego zaszczytu dostapił Wilt Chamberlain. Uhonorowany przez Golden State Warriors, Philadelphia 76-ers i Los Angeles Lakers.


P.S.: Wśród transferów pominąłem te dokonane tuż po drafcie, a jeszcze przed pierwszym meczem danego zawodnika w NBA. Dlatego nie ma tu Billa Russella, Scottiego Pippena czy Kobego Bryanta.
Trwa ładowanie komentarzy...